Z prądem

październik 16, 2007

the batty*

Kategoria wpisu: polityka, społeczeństwo — paniks @ 8:32 pm

 Przyznaje się bez bicia, nie oglądałem żadnej z debat przedwyborczych między twarzami kampanii trzech partii które uzyskują najlepsze wyniki w przeprowadzanych sondażach. Jednak odbiły się one głośnym echem w mediach i społeczeństwie, są komentowane w programach publicystycznych, na łamach większości gazet, nawet podczas spotkań towarzyskich zwykłych ludzi. Tylko gdyby ktoś mógł mi wytłumaczyć, o co tyle szumu? Bo z tych informacji które do mnie dotarły, wynika że politycy którzy w nich wystąpili bardziej byli zajęci pokonywaniem siebie nawzajem, niż prezentowaniem swojego programu. Słyszałem od jednych że wygrał ten, od drugich że tamten, a trzeci mówią że był remis, czasem z tak zwanym “wskazaniem”… aż zaczynam się zastanawiać czy by tego nie zacząć obstawiać u bukmachera. Ale poważnie do sprawy podchodząc, co mnie obchodzi kto wygrał, czyli kto był bardziej elokwentny, kto wyprowadził przeciwnika z równowagi, znalazł celniejszą, śmieszniejszą ripostę, kto komu zadał trudniejsze pytanie? O ile się nie mylę, to powinniśmy wybierać tego kandydata na posła, który oferuje najlepsze rozwiązania dla kraju i dla regionu, a nie najlepszego krasomówce. A jednak obserwując ewolucję kampanii wyborczych, widać że nie zmierzają one w porządanym kierunku. Większe znaczenie odgrywa wizerunek i PR niż proponowane rozwiązania systemowe. Czyż nie jest to jednak cechą współczesnej demokracji? Szczególnie że czwartą władzę, która ma duży wpływ na opinię publiczną, mało obchodzą programy partii i poglądy kandydatów, one są zbyt nudne żeby przyciągnąć masy, potrzebna jest dynamika, gorące wiadomości, ostre języki. Widownia szczególnie jest zadowolona, gdy demagogię uprawia się pod pozorami merytorycznej (ostatnio popularne słowo) dyskusji, ponieważ daje to pozory wyrafinowania.

 Wszystko to prowadzi mnie do przemyśleń na temat racjonalności wyborców. Jaki procent spośród nas, głosujących, świadomie popiera partie tożsame z naszymi poglądami? Obawiam się, że niewielu… Wystarczy wziąć pod uwagę kilka najistotniejszych czynników wpływających na decyzje ludzi którzy pójdą do wyborów: głosowanie negatywne (wybieram daną partię, bo jestem przeciwny innej), przywiązywanie dużej wagi do wizerunku liderów, zasada straconego głosu (głosowanie na partie mające wysokie wyniki w sondażach, aby nie “stracić” głosu na te które wyniki w sondażach mają słabe), podatność na demagogię. Dlatego wpadł mi do głowy pomysł/pytanie. Jaki byłby wynik wyborów, gdyby zamiast nazwisk, na kartach do głosowania pojawiłyby się programy poszczególnych partii, oczywiście niepodpisane i w losowej kolejności? Jak bardzo wynik ten różniłby się od tego który poznamy po 21 października?

 I wreszcie pytanie najważniejsze. Czy jeśli zasada racjonalności wyborcy zostaje tak mocno naruszona w praktyce, to nie podważa to zasadności demokracji, lub przynajmniej pięcioprzymiotnikowych wyborów?

*batty /’bætı/ adj infml kopnięty, stuknięty, szurnięty infml; to go batty wariować fig

październik 11, 2007

Che Che Che P

Kategoria wpisu: kultura, społeczeństwo — paniks @ 12:57 pm

Jeżdżę dość często środkami komunikacji miejskiej. Kiedy przejeżdżam tramwajem koło targowiska blisko mojego domu, nie mogę nie zauważyć dużej głowy Ernesto Guevary namalowanej sprayem na jednej z bud. Zresztą popularnie nazywany “Che” (koleś) straszy nie tylko z tego miejsca, lecz również z innych ścian, groźnie spogląda z bluzek i naszywek, nierzadko można go ujrzeć w jakiejś reklamówce, czy filmie. Ogólnie czasem strach otworzyć lodówkę, a nuż czai się tam Guevara?! Pytanie brzmi, czy równie swobodnie tolerowalibyśmy wizerunki Stalina, Hitlera, czy Castro hołubione w taki sposób? Wydaje mi się, że nie. Morderca i komunista stylizowany na romantycznego wojownika nie przestaje być tym kim był. Chciałbym abyśmy o tym pamiętali i broń Boże nie przyzwyczajali się i nie tolerowali tego co się dzieje wokoło. Bo o ile symbole i postaci nazistowskich Niemiec są wszem i wobec potępiane, o tyle czerwona gwiazda, sierp i młot, czy napis CCCP błyszczą na ubraniach równie mocno co głupota bijąca blaskiem z głów właścicieli tychże. Apeluje o bezwzględne krytykanctwo i piętnowanie, o odrzucenie konformizmu i zwrócenie uwagi choćby w swoim towarzystwie na tego rodzaju poczynania. Mówi się, że największym sukcesem szatana jest to, że ludzie uwierzyli, że go nie ma. Największym sukcesem komunizmu będzie to, że ludzie uwierzą, że nie jest groźny i godny jedynie potępienia. Przesiąknięta lewicowością kultura sączy do umysłów społeczeństw obłudny, zakłamany obraz przeszłości. Jeśli zbagatelizujemy to teraz, to później może być za późno. Nie pozwólmy Historii się czerwienić (mam na myśli nie tylko rumieńce), a ofiarom totalitaryzmów przewracać się w grobach.

październik 5, 2007

Światowy dzień ochrony przed ciążą…

Kategoria wpisu: społeczeństwo — paniks @ 12:44 pm

 Wpadł mi ostatnio w ręce 141 numer magazynu studenckiego “eurostudent”. Znalazłem tam artykuł z którego dowiedziałem się, iż 26 września mieliśmy światowy dzień antykoncepcji. Niestety artykuł ten nie został umieszczony na stronie internetowej tejże gazety. Przechodząc jednak do meritum sprawy, już samo istnienie takiego dnia mnie zaskoczyło. Zdziwienie trochę zmalało gdy wyczytałem, że akcję wspiera Bayer Schering Pharma. Celem tego przedsięwzięcia jest “dostarczenie rzetelnej wiedzy na temat antykoncepcji oraz prawa wyboru najodpowiedniejszej metody zapobiegania ciąży”. Hasłem kampanii jest: “pochodź trochę, zanim zajdziesz”. Dowiadujemy się z gazetki, że 25% europejczyków między 15 a 24 rokiem życia nie stosowało antykoncepcji podczas swojego pierwszego stosunku. Często są stosowane mało skuteczne metody i lekceważy się choroby przenoszone drogą płciową (wspomina się o tym raz w całym tekście, główny nacisk jest położony na “zagrożenie” zajścia w ciąże). Jest napisane o złych skutkach zachodzenia w ciążę w młodym wieku (utrudnienia w edukacji, podjęciu pracy, aborcje). Na koniec można przeczytać “Ciąża powinna być wynikiem świadomej decyzji dojrzałych do rodzicielstwa ludzi, a możliwość wyboru właściwego momentu w  życiu na urodzenie dziecka prawem każdej kobiety. Światowy Dzień Antykoncepcji proponuje potencjalnym rodzicom możliwość skutecznego kierowania swoją płodnością, a przez to daje czas na skończenie szkoły, studiów i odnalezienie własnej ścieżki życiowej, zanim zajmą się wychowywaniem swoich dzieci”. Nic tylko dziękować Bogu za tą wspaniałość jaką nam zesłał w postaci antykoncepcji. Idea piękna, bo młodzież szkolna z dziećmi na rękach coraz częściej spotykana, bo aborcji coraz więcej, bo “podnoszenie świadomości” to zawsze ładnie brzmiące hasło. Dla mnie jednak przekaz jest mniej więcej taki; ludziska, pieprzta się ile wlezie, tylko uważajcie co by dziecka nie spłodzić, zabezpieczajta się (najlepiej wyrobami firmy Bayer). Dlaczego nie jest to Światowy Dzień Monogamii, lub Światowy Dzień Abstynencji Seksualnej Wśród Młodzieży? Dlaczego nacisk nie jest kładziony na promowanie pozytywnych postaw wierności partnerskiej i wstrzemięźliwości wśród nastolatków? Dlaczego wreszcie problem widzi się w nieznajomości metod antykoncepcji, a nie w przedwczesnej inicjacji seksualnej i rozwiązłości? Tego typu akcje, wychowanie seksualne w szkołach, wszelkiego rodzaju poradniki i pseudogazety typu Bravo Girl dają dzieciom wszelką potrzebną wiedzę, więc nic dziwnego, że czują się one wręcz zobligowane do prokreacji. Bombardująca zewsząd erotyka i dostępność używek rozluźniających samokontrolę tylko nakręca młodzież. No ale niech se dzieci poużywają za młodu, byle niech się pozabezpieczają. Dla już nieco starszych ludzi, między 20 a 30 rokiem życia tworzy się przerażającą otoczkę wokół terminu “nieplanowana ciąża”. Przypomne tylko, że zapewne jakieś 75%, jeśli nie więcej ludzi urodziło się z takiej właśnie nieplanowanej ciąży; że 19-25 lat to najzdrowszy, najbardziej optymalny wiek dla kobiety i dziecka na narodziny; że mnóstwo kobiet zachodzi w tym wieku w ciąże i jakoś świat się nie wali, wręcz przeciwnie, często pozwala im to dojrzeć, znaleźć własną ścieżkę w życiu. No ale przecież to uniemożliwia naukę, pracę i wogóle wszystko! Najlepiej porządnie się wyedukować, wspiąć po szczeblach kariery, na rodzine czas przyjdzie nie wcześniej niż po 30-stce. No ale nie powinniśmy sobie odbierać przyjemności z życia, więc nie strońta ludziska od seksu, ino się zabezpieczcie. I tak wciska się nam przerwatywe w rękę, a zabiera odpowiedzialność za swoje poczynania, wkładają się pigułkę w usta i olewa tradycyjne wartości, odchodzące do lamusa wierność, cierpliwość, miłość. W umysłach powstaje wyobrażenie (parafrazując tytuł znanego filmu)  ciąży jako ciężkiej choroby przenoszonej drogą płciową.

wrzesień 29, 2007

Konwencja wyborcza PO

Kategoria wpisu: polityka — paniks @ 5:54 pm

 Zazwyczaj omijam newsy o wszelakiego rodzaju wystąpieniach polityków, ponieważ każdy z góry może mniej, lub bardziej dokładnie określić kto, co powie. Na materiał o konwencji PO trafiłem przyciągnięty tytułem pod którym się ukrywał: “Bartoszewski: wypraszam sobie rządy “dyplomatołków” “. Z całym szacunkiem dla pana Bartoszewskiego i jego bezstronności, muszę powiedzieć że przeczytane wypowiedzi mnie zaskoczyły. Grzmią jego słowa w uszach, niczym wypowiedziane przez rasowego polityka marki Napieralski&Niesiołowski. Skupie się jednak na treści, nie na formie. Co do chęci, by rządzili tylko ludzie kompetentni, a nie partyjni działacze, to popieram, ale stan obecny raczej zawdzięczamy systemowi, a i gdyby go zmienić, to pewnie tych kompetentnych by zabrakło. Potem jest głodny kawałek o potrzebie rządu składającego się z ludzi godnych szacunku, a nie zakompleksionych polityków. I tu również popieram postulat, aczkolwiek były minister SZ miał na myśli konkretną partię, ja natomiast mam wrażenie, że jego słowa o dewiantach opisują tych do których się zwracał… “Ja chcę umrzeć w kraju wolnym i stabilnym - dodał Bartoszewski. “. Ja też, a w dodatku bardzo bym chciał by to była Polska (Nie wiem jak prof.Bartoszewski, być może miał na myśli jakiś inny kraj? Niewykluczone, że rozmówcy chodziło o tworzący się Związek Biurokratycznych Republik Europejskich, jednak temu projektowi PiS się zbytnio nie przeciwstawia). Jak rozumiem, podtekst jest taki, że wolności i stabilności naszego państwa coś grozi. Pytanie tylko co i (jak domniemywam) jak obwinić za to PiS ?

Następnie odezwali się kompetentni partyjni działacze. Zaczął Bronek Komorowski, chłopak tak elokwentny jak bezbarwny i bezpłciowy. Interesująca jest wyrażona przez niego w imieniu PO chęć współpracy z PSL. Pozwole sobie zauważyć, że do partii tej przystał niejaki pan Foltyn - twórca gg, nuworysz i lewak jakich mało (ideowo przebija Ikonowicza). Jak ten alians odczytywać?

Potem przyszła kolej na senatora Gowina (zastępującego nieobecną Jana Nelly Władysława Rokitę który przeszło do PiS) i posła Grasia. Pierwszy mówił “że ostatnio usiłowano historię zawłaszczyć i zmanipulować”. Moim zdaniem od czasów Herodota próbuje się tą dziedziną manipulować, no ale to moje skromne zdanie. Wspominał również o tym, iż porównywano PO do ZOMO… Muszę przyznać, że pyskówki w tym sejmie było sporo, padały różnie porównania i (znów moje skromne zdanie) generalnie to wszyscy są siebie warci. Drugi z nich próbował wejść w łaski elektarotowi wiejskiemu, ale jeśli mam być szczery, to chyba się to PO nie uda. Poprostu nie mogą zachować pseudo-liberalnej maski i obiecywać rolnikom niebieskie migdały, szczątki godności im na to nie pozwalają.

 Podsumowując: hipokryzja, cynizm, sofizmaty, agresja, obiecanki cacanki, jednym słowem kampania wyborcza, czyli demokracja w pełnej okazałości.

wrzesień 25, 2007

trochę agitacji

Kategoria wpisu: ekonomia, polityka, społeczeństwo — paniks @ 3:59 pm

 Na stronie http://www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=6094&dz=kraj&x=1&pocz=0&gr znajduje się ten oto tekst, krytykujcie jeśli się nie zgadzacie, zagłosujcie jeśli popieracie:

  “2007 DEKLARACJA WYBORCZA

Rok 2005 otworzył przed Polską szansę przeprowadzenia głębokich zmian, których symbolem stało się pojęcie Czwartej Rzeczypospolitej.Dziś stawia się Polaków wobec sztucznego wyboru między PO-PiS-em cynizmu (gdzie zwalczające się dziś partie jutro odwołają wzajemne zarzuty) a postkomunizmem (bo to oznaczać będzie przywołanie na nowo SLD w obszar władzy).W celu zmiany wyniku wyborów, zagwarantowania solidnej reprezentacji prawicy i otwarcia szansy dla rządów i większości prawicowo-centrowej w przyszłym Sejmie tworzymy porozumienie  Liga Prawicy Rzeczypospolitej.Nasze zasadnicze cele to:

  • polityka na rzecz cywilizacji życia i praw rodziny; ostatnie decyzje podatkowe Sejmu potwierdzają jej perspektywy, ale zobowiązują do kontynuacji – w kierunku dalszego zmniejszenia podatków dla rodziców, przyjęcia analogicznego mechanizmu dla rodzin rolniczych i zagwarantowania pełnowymiarowych urlopów macierzyńskich; 
  • silna pozycja Polski: zarówno w relacjach dwustronnych, szczególnie we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i w strukturach współpracy, do których należymy – NATO i Unii Europejskiej (ze szczególnym zwróceniem uwagi na konieczność budowani silnej opinii chrześcijańskiej w strukturach Unii). Wspólnie sprzeciwiamy się wprowadzeniu przemianowanej konstytucji europejskiej i waluty euro oraz rozszerzeniu kompetencji socjalistycznej biurokracji brukselskiej;
  • zagwarantowanie trwałości wzrostu gospodarczego, przez znaczne zwiększenie wzorem Wielkiej Brytanii i Irlandii, obszaru wolności dla przedsiębiorców oraz wzrost dochodów osobistych poprzez stałe obniżanie podatków, z zachowaniem pierwszeństwa obniżenia dla rodzin i stawek podatku VAT;
  • głęboka reforma polityczna (wprowadzenie większościowej ordynacji wyborczej i zniesienie przymusowego finansowania partii politycznych).

 Obrona porzuconego programu Czwartej Rzeczypospolitej, państwa rozumianego jako dobro wspólne narodu i praw rodziny, wymaga gotowości konstruktywnej współpracy z innymi ugrupowaniami. Podejmujemy zobowiązanie działania w ten sposób. Jesteśmy gotowi do współpracy i tworzenia przyszłego rządu z ugrupowaniami wyznającymi wspólne wartości. Od tego będzie zależeć podjęcie szansy, o którą dla Polski walczymy.

Liga Polskich Rodzin - Janusz Dobrosz, Szymon Pawłowski

Prawica Rzeczypospolitej - Artur Zawisza, Paweł Kwaśniak

Unia Polityki Realnej - Wojciech Popiela, Maciej Bojanowski”

wrzesień 20, 2007

W stolicy

Kategoria wpisu: polityka — paniks @ 8:09 przed południem

 Jak wiadomo w stolicy rządzi koalicja PO - LiD na czele z Hanną “Bufetową” Grokiewicz - Waltz. No i czy to się przełoży na cały kraj? Po ostatnich sondażach, gdyby się miały sprawdzić, to taka sytuacja jest bardzo prawdopodobna. Jednak nie o tym chciałem pisać, podobnie jak nie o tym, że platforma obsadza w Warszawie stanowiska swoimi ludźmi. Chciałem napisać natomiast o tym co wczoraj miałem okazję zobaczyć na TVN 24, a była to komedia nie lada. Otóż HG-W wyszła przed ratusz i zagrzmiała. A zdawało się, że jest o co, bo okazało się, że wojewoda mazowiecki zabrania jej wydawania pozwoleń na zgromadzenia masowe. Jak dalej sobie pani prezydentka wykoncypowała, to by dotyczyło również wieców i marszów partyjnych, a to wszystko z błahego powodu, jakim są korki w mieście. I patetycznym tonem powiedziała nam PeOwianka, że nie po to walczyła o demokracje, żeby teraz ją ograniczać. Oczywiście ten zamach urządził nie kto inny, ale PiS właśnie. Przyznać muszę, że w tej sprawie musiałem się zgodzić i dziwiłem się, że rządzący zdecydowali się na taki tani ruch, jakby nie przewidując burzy jaką to wywoła. Dziwiłem się do czasu wystąpienia wojewody. Wyszedł pan i spokojnym głosem wytłumaczył ło co chodzi. Napisał on do prezydentki, aby przekazywała mu jakieś raporty na temat stanu dróg i ruchu drogowego w mieście, aby usprawnić prace służb medycznych, przciwpożarowych itp. na wypadek ZDARZEŃ MASOWYCH. Jak dalej wojo tłumaczył, termin ten oznacza wypadek, w którym może ucierpieć więcej niż 1 (słownie: jedna) osoba, a całe zamieszanie wynika z niekompetencji prezydentki. Trochę mnie to uspokoiło, ale pewny do końca nie byłem, bo któreś z tych dwojga naciągało rzeczywistość, pytanie tylko które? Wątpliwości rozwiał reporter, potwierdzając wersję szanownego pana wojewody, a mógł to zrobić dzięki temu, że Hania rozdała dziennikarzom ksero ów listu od wojewody. No i z dużej Hani mały deszcz. Jedno jest pewne, kampania wyborcza w stolicy rozpoczęła się na dobre.

wrzesień 16, 2007

Piłka w grze…

Kategoria wpisu: polityka — paniks @ 8:38 przed południem

 Okienko transferowe zostało otwarte! Na rynku duży ruch, w grę wchodzą miliony złotych. Roszad w składach zespołów nie widać końca. Wieści z ostatniej chwili są sensacyjne! Otóż prawoskrzydłowy Platformy Obywatelskiej, Jan Nelly Władysław Rokita opuszcza swój klub. Jako powód podaje kontuzję w postaci żony, jednak złośliwi mówią, że szczęśliwie mu się ona nawinęła, a prawdziwą przyczyną jest kapitan zespołu Donald Plusk, który nie życzy sobie więcej niż jednego lidera w zespole (takie pogłoski pojawiają się nie po raz pierwszy). Zdaje się, że na opuszczonej przez “El Diablo” Rokitę pozycji może powstać duża luka, gdyż w przyszłym sezonie zabraknie również dotychczasowych rezerwowych - Gowina i Śpiewaka. Możliwe, że na to miejsce wejdzie Kaziu, nie Deyna, ale Kazimierz Yesyesyes, jeszcze niedawno mieszczący się w podstawowym składzie Prawa i Sprawiedliwości libero, który ostatnio popadł w niełaskę, ponieważ krytykował posunięcia trenera, a zarazem rozgrywającego, Jarosława Kaczyńskiego i gra na wypożyczeniu gdzieś za granicą. Apropo posunięć, Stanisław Ł. opuścił szeregi Samoobrony Rzeczpospolitej, po oskarżeniach jednej z masażystek i zdaje się, że po przetrzebieniu kadry w trakcie sezonu, jedyny brazylijczyk w lidze, a zarazem lider zespołu Andreo Lepperinho, będzie miał kłopoty z uzyskaniem licencji, szczególnie że nie powiodła się chytra próba połączenia z drużyną Ligi Polskich Rodzin. Ta z kolei ma w swoim składzie czarnego konia, litwina Romanusa Giertychusa. Także Piłka w grze… chodzi oczywiście o Mariana Piłkę z Prawicy Rzeczpospolitej, który to team pod przewodnictwem braci Marka i Jurka stanie do rozgrywek wspólnie z Unią Polityki Realnej i wcześniej wspominaną LPR. Wracając jednak do PiS, stracili (L&J Kaczyńscy) oni ostatnio dwóch cennych zawodników, Antoniego Mężydłę pełniącego na boisku rolę wolnego elektrona i Janusza Kaczmarka, który zdawał się być atakującym lewicę, a okazał się być lewym łącznikiem. Ponadto, jak donoszą poranne dzienniki, do przeciwnej drużyny przyłączył się Bogdan „Borsuk” Borusewicz, jednak nie jest to osłabienie, gdyż ku zdziwieniu kibiców, okazuje się że nie grał on nigdy w drużynie LiJ (PiJ, czy PiS, jak zwał, tak zwał). Natomiast Lewicę i Demokratów (vel Komuchów i Lewcię) opuszcza Leszek Millller, zdobywca największej w historii ilości goli samobójczych, ponieważ jego zdaniem decyzje o składzie podejmuje, od dawna bezzespołowy, Aleksander Wielki Kwashnievkov, szkolony w Rosji najpopularniejszy polski piłkarz od 30 lat.
 A to dopiero początek kampanii wrześniowo-październikowo-listopadowej. Jak rozwinie się sytuacja? Nie wiem, ale zapowiada się dużo emocji ;)

wrzesień 12, 2007

Ekonomyja

Kategoria wpisu: ekonomia, społeczeństwo — paniks @ 4:19 pm

 Do popełnienia wpisu skłonił mnie jeden z komentarzy do wcześniejszej mojej wypowiedzi. Ano niejaki Franz napisał, że państwo jest bogate na tyle na ile ma pieniędzy. Otóż ja nie jestem zwolennikiem bogatego państwa, przede wszystkim dlatego, że jego “bogactwo” bierze się z podatków. Wole państwo biedne, ale efektywne. Dalej ta sama osoba pisała, że “państwo musi zapłacić “budżetówce” by nie bylo strajków “. Musi płacić o ile ta budżetówka jest. Osobiście to bym wolał, żeby było jej jak najmniej. Można by wreszcie skończyć z mitem bezpłatnej edukacji, czy ochrony zdrowia (są one opłacane przez państwo, a to utrzymuje się z podatków, które płacą ludzie, którzy się leczą i uczą “za darmo”) i sprywatyzować te sektory. Można by zdecydowanie odchudzić biurokracje. Można by zrezygnować z przymusowych ubezpieczeń społecznych. I można by jeszcze wiele rzeczy. No i wtedy już państwo by nie musiało płacić tyle tej budżetówce i generalnie mniej by miało wydatków.

 I pewnie zdecydowana większośc ludzi czytając co napisałem postukałaby się w głowę, albo popatrzyła pobłażliwie. Dlaczego? Ano przyzwyczailiśmy się do państwa opiekuńczego, a na scenie politycznej dominują partie o mniej, lub bardziej socjalnym podejściu do gospodarki. Nie widzimy alternatywy która stoi przed nosem. Zdaje się, że lewicowe myślenie zdominowało społeczeństwo, a ludzie mają oczy szeroko zamknięte.

wrzesień 9, 2007

“Plusk!” czyli słów kilka o Donaldzie

Kategoria wpisu: polityka — paniks @ 8:13 przed południem

 Ostatnio ukłuł mnie w oczy dość wyrazisty, czarno-biały plakat z pisanym prostą czcionką hasłem “Zasady PiS: Agresja i poniżej “Rządzi PiS a Polakom wstyd“. Więc się zastanawiam, kim ja jestem? No bo chyba nie Polakiem, skoro mi nie jest wstyd. Może Grekiem, a może Wenezuelczykiem? Ale jednak rodzice mówią, że Polakiem, więc to chyba na plakatach kłamią, no ale żeby PO (która te plakaty sponsoruje) kłamała? Nie wierzę, przecież oni nie kłamią. Przecież oni prowadzą merytoryczną kampanię bez “czarnego PR-u” ;) Moim zdaniem taki plakat jest paradoksalnie samobójczym golem, bo samo go wywieszenie jest aktem agresji. To znaczy że zasadą pomysłodawcy również jest agresja, i kiedy on będzie rządził to także będziemy się wstydzić. No ale w końcu jest to odpowiedź na brutalny atak PiS, który bezpardonowo reklamuje Jarka jako człowieka z zasadami. To cios poniżej pasa, bo Tusk zasad nie ma (prócz agresji chyba).

PLUSK!

 I tu mógłbym skończyć, ale niestety tego nie zrobię. Przeczytałem wypowiedź wielce szanownego pana Tuska jakoby PiS gwałcił konstytucje. No to se myślę, że seksafera w Samoobronie to będzie przy tym pikuś. Okazuje się jednak że chodzi o to: “W piątek, prezydent na wniosek premiera odwołał ministrów, wobec których PO złożyła wnioski o wotum nieufności. Ich odwołanie sprawiło, że wnioski Platformy stały się bezprzedmiotowe i nie było w Sejmie debaty nad nimi oraz głosowania.” jak czytam na wp.pl, po czym tych ministrów zamierzają spowrotem powołać, a nawet już to robią. To uniemożliwia nadzorowanie władzy wykonawczej. No cóż, zagranie rzeczywiście niezbyt ładne, ale skoro jest taka luka w prawie, to raczej wypada zmienić prawo, niż psioczyć na tego który je umiejętnie wykorzystuje. Poza tym same wnioski o wotum nieufności to też raczej początki kampanii wyborczej niż chęć rzetelnego nadzoru nad rządem. Smuci mnie tylko fakt tego agresywnego języka w gorących ustach pana Tuska.

  Niestety nachodzi mnie przy tym wszystkim refleksja, iż i konstytucja i prawo i sprawiedliwość były, są i będą molestowane i wykorzystywane:/

PLUSK!

 Ponownie mógłbym skończyć, lecz coś mi się jeszcze przypomniało. Ano moi drodzy, mamy zbójów w parlamencie. Odkrył to nikt inny, tylko sam zbój Tusk. Raczył kiedyś zauważyć, przy którymś tam głosowaniu, że PiS korzysta ze “zbójeckiego prawa większości”. A to zbóje! No a ostatnio, doszła do mnie informacja, że w komisjach sejmowych opozycja odwoływała przewodniczących tychże z PiS-u. Ciekawe z jakiego prawa przy tym korzystali? - myśle se. I nagle mnie oświeciło, że toż to te wcześniej zauważone przez zbója Tuska “zbójeckie prawo większości”. Swoją drogą, to dość agresywnie się zachowała ta opozycja odwołując tych przewodniczących… obyśmy się za nią nie musieli wstydzić gdy przekształci się w koalicję.

PLUSK!

wrzesień 7, 2007

witam:)

Kategoria wpisu: polityka — paniks @ 7:17 pm

 Witam serdecznie każdego kto tu zawitał. Do założenia tego Bloga skłonił mnie inny Blog, mojego znajomego, na którym to komentowałem jego wpisy. Okazało się, że zajmują dość dużo miejsca, więc doszedłem do wniosku, że warto by samemu stworzyć coś podobnego. Szczególnie, że mam trochę wolnego czasu i nieraz dopadają mnie jakieś przemyślenia.

 Na pierwszy ogień pójdzie coś o polityce. Wakacje dobiegają końca, sporo się w trakcie nich działo i jakoś nie miałem czasu na coś, co wcześniej pochłaniało mi go bardzo dużo, czyli śledzenie wydarzeń politycznych. Muszę przyznać, że dobrze mi to zrobiło. Czemu? Ano zauważyłem, że nie są to wydarzenia jak każde inne, lecz ”wydarzenia polityczne” właśnie. Konstrukcja słowna przypominająca osławiony “fakt medialny”. Chodzi mi o to co wymyślają nam politycy, by móc się pojawić w TV, prasie, radiu, a co nie ma zbyt wielkiego praktycznego znaczenia. Oczywiście wspomagają ich dziennikarze, którzy jakoś przecież muszą zarabiać na chleb, a kiedy nic ważnego się nie dzieje, no to trzeba samemu coś stworzyć. Takie “wydarzenia polityczne”, komentowane i omawiane we wszystkich programach publicystycznych, mają moim zdaniem 3 podstawowe funkcje:

  1.  Przywiązywanie coraz bardziej do partii ich zwolenników,

  2.  Pomoc w zdobywaniu popularności przez polityków i dziennikarzy,

  3.  Odciąganie wzroku opini publicznej od rzeczywiście ważnych wydarzeń - bodajże najważniejsza.

  Najgorzej jeśli damy się wciągnąć w spirale płonnych kłótni pomiędzy frakcjami. Ciężko wtedy zrobić krok w tył by nabrać dystansu i spojrzeć na niektóre rzeczy z nieco innej perspektywy, wyrobić sobie swoje zdanie, zamiast powtarzać zasłyszane w telewizorni. Dominuje raczej postawa “iścia na przekór i w zaparte” przypominające raczej zachowanie dzieci w piaskownicy. W ten sposób szufladkujemy się i zakładamy klapki na oczy by ograniczyć sobie horyzont.

 Warto więc zrobić sobie mały odpoczynek od tego całego burdelu na Wiejskiej i spojrzeć chłodno na poczynania wielce czcigodnych koalicji i opozycji i opozycji w koalicji i koalicji opozycji i wszystkich innych tworów… Ja doszedłem do wniosku, że skoda czasu by słuchać ich wynurzeń, no chyba żeby się trochę pośmiać z co ciekawszych akcji ;)

« Nowsze Posty

Blog na WordPress.com.