Z prądem

Luty 17, 2008

2+

Filed under: polityka — paniks @ 10:24 am

Minęło już trochę czasu jak władzę przejęła ekipa PO-PSL pod batutą premiera Tuska. Moje pierwsze wrażenia są takie, iż podobnie jak poprzednicy, tak i ten rząd jest do swej roli nieprzygotowany. Ponieważ partie są sponsorowane w dużej mierze z budżetu państwa (czyt. z naszej kieszeni), to można by oczekiwać, że jeśli pretendują do zajęcia miejsc w ławach poselskich i senatorskich, to gdy im się to uda, wtedy z zapałem zaczną realizować zawczasu przygotowane projekty, szczególnie w przypadku naszego kraju, który zdecydowanie wymaga reform. Niestety politycy martwią się przede wszystkim o to by zostać wybranymi, przez co nie mają czasu i środków (wybory w demokracji to drogi spass), aby przygotować się na ewentualne zwycięstwo, więc wszelkie konkretne projekty zmian powstają już po objęciu stołków w ministerstwach, komisjach, radach… Platforma szła po wygraną pod sztandarem liberalizmu, z hasłami cudu gospodarczego i drugiej Irlandii na ustach. Okazuje się, że nawet nie mieli projektu budżetu, więc przyjęli PiSowski. Sytuacja w ochronie zdrowia utkwiła w martwym punkcie. Podatek liniowy chyba przepadł gdzieś w trójkącie bermudzkim. Jedyne konkretne pomysły zdają się płynąć z ministerstwa edukacji. Jak można się było spodziewać po liberałach, którzy są przede wszystkim za wolnością od państwa i maksymalną swobodą obywateli, obowiązek szkolny zacznie się rok wcześniej niż do tej pory (sic!). Większą część czasu przewidzianego na prace w sejmie zabiera adaptacja przepisów i dyrektyw UE na grunt polskiego prawa, więc również w najbliższym czasie nie ma co się spodziewać żadnych znaczących reform. Może jakieś kosmetyczne zmiany, bo w końcu wzrost gospodarczy zaczyna zwalniać, co oznacza mniejszy wzrost wpływów do kasy państwa, więc będzie trzeba wyciągnąć trochę pieniążków z kieszeni Polaków, głównie na podwyżki dla tzw. budżetówki. Bo choćby premier Tusk posprzedawał wszystkie rządowe limuzyny i zrezygnował z usług BORowików całkowicie, to tylu miliardów z tego nie wygrzebie (co najwyżej kilka % w CBOS, GFK, czy TNS OBOP). Używając terminologii studenckiej, z pierwszego koła stawiam 2+ (plusik na zachętę, do wzięcia się do roboty).

Październik 27, 2007

Wszystkiego najlepszego:)

Filed under: polityka — paniks @ 12:21 pm

 Dzień 27 października, imieniny Sabiny i Iwony, dla Polski data szczególna, bo jest to rocznica pierwszych wolnych wyborów do sejmu RP po roku 1945. Jest to również dzień urodzin wielu znanych postaci jak filozof Erazm z Rotterdamu, żeglaż James Cook czy reżyser Roberto Benigni. Także tego dnia, w roku 1942 urodził się Janusz Korwin-Mikke. Zatem wszystkiego najlepszego Panie Januszu:) Zapewne większość ludzi kojarzy jego twarz. Częstokroć uważają go za oszołoma, wariata, ewentualnie za błazna. I trzeba przyznać, że jego wypowiedzi bywają kontrowersyjne, a na pewno odmienne niż nakazywałaby poprawność polityczna. Jednak sporo z nich wynika ze zdrowo rozsądkowego myślenia, niebywałego oczytania i erudycji, a także z inteligencji i doświadczenia które cechują Pana Janusza Korwina-Mikke, w skrócie JKM (nie mylić z TKM). Myślę, że nawet jeśli nie darzy się tego człowieka sympatią, to warto poznać jego opinie. Odwiedzając jego bloga, do którego odesłanie znajduje się na tej stronie, natrafiłem na ciekawą wypowiedź, dla serwisu money.pl. Po wysłuchaniu tego materiału, przeciętnemu zjadaczowi chleba, pierwsze co przychodzi do głowy, to myśl że to jest jakaś niedorzeczność, że JKM snuje jakąś teorię spisku, nie warto się nawet nad tym zastanowić. Lecz znając trochę historię, czytając książki np. Suworowa, analizując niektóre współczesne poczynania państw, dochodzi się do wniosku, że dzieje ludzkości wielokrotnie udowadniały, że rzeczy nie do pomyślenia stawały się rzeczywistością. Stąd też obawa wyrażona przez Pana Janusza co do polityki międzynarodowej, moim zdaniem, nie jest kompletnie bezzasadna, co więcej, poparta interesującymi argumentami. Filozof, politolog amerykanski Francis Fukuyama postawił tezę, odwołując się do myśli heglowskiej, że nasze czasy, to koniec historii, że sytuacja na świecie jest na tyle stabilna, że nie dojdzie do poważnych zmian. Większość ludzi myśli chyba podobnie jak on, że nic już społeczeństwom, narodom i państwom nie grozi. Nawet rządzący wydają się skłaniać ku temu poglądowi, co prowadzi do małej ostrożności i dużego zaufania w dziedzinie stosunków międzynarodowych. Czy słusznie?

Październik 23, 2007

Po wyborach

Filed under: polityka — paniks @ 6:05 pm

No i akt demokracji się dokonał, przyspieszone wybory parlamentarne roku pańskiego 2007 można uznać za zakończone. Kiedy następne? A to już zależy od wielu czynników. Nie ma zresztą co się nad tym pytaniem rozwodzić, lepiej zanalizować sobie wynik tych niedawnych.

Zacznę moją subiektywną ocenę od frekwencji, która to była bardzo wysoka jak na nasze warunki, ponad 53%. W przeciwieństwie do większości komentatorów i rozpływających się w komplementach dla społeczeństwa (kampania wyborcza w demokracji jednak jest ciągła i trza się wyborcom podlizywać cały czas) polityków, nie uważam tego za jakiś sukces. Moim zdaniem oznacza to, że poszło do urn więcej osób które się w polityce niezbyt orientują. Osób zmanipulowanych przez liderów partyjnych i ich zauszników (żeby nie napisać przydupasów), pchniętych w objęcia komisjii wyborczych coraz bardziej profesjonalną, lecz mało rzeczową kampanią. Poza tym zawsze będą do mnie bardziej przemawiać i wyżej będę cenić głosy 250 doktorów ekonomii, niż głosy 2,5 mln przeciętnych obywateli. No ale w demokracji “rację” ma większość, a nie Ci co się na rzeczy znają. Czyli sukces demokracji. Brawo!

Co do wyborów, to gratulacje należą się trzem partiom: PO, PiS i PSL. Naturalnie Platformie za zwycięstwo, za dobrze przeprowadzony marketing w ostatnich 2 tygodniach przed 21 października. Tej formacji udało się wyczuć nastroje społeczne, a konkretnie znudzenie polityką wzajemnych oskarżeń. Myślę, że głównie jej zawdzięczamy taki tłok w lokalach wyborczych. Obietnicami i deklaracjami (Pana Tuska, nie Pani Sawickiej) pociągnęła za sobą ludzi którzy chcą mieć zachodnią Europę w Polsce. Co do PiS, mimo przegranej z PO, osiągnęło duży sukces. Co więcej, uważam że poprzednio odnieśli pyrrusowe zwycięstwo, niemożliwa wtedy okazała się koalicja z Platformą, a rząd z Samoobroną i ówczesnym LPR spowodował, że stracili w oczach ludzi. Dlatego też sądzę, że niewątpliwym sukcesem tej partii jest powiększenie swojego elektoratu. Jest to bodajże pierwszy przypadek, że udało się to rządzącym. Zastanawiając się “co by było gdyby…”, dochodzę do wniosku, że zwycięstwo wyborcze mogło by Prawu i Sprawiedliwości nawet zaszkodzić i być kolejnym pyrrusowym. Natomiast PSL dostała się do sejmu, z dość dobrym wynikiem, co prawda pociągnięta przez PO za sobą (zapowiedzią koalicji), ale również dzięki dość dobrze obranej taktyce i prawdopodobnie będzie współrządzić.

Kondolencje ślę również w stronę trzech partii, a raczej bloków partii: LiD, Samoobrona, LPR (Liga Prawicy Rzeczpospolitej). Z czystej arytmetyki wynikało że Lewica i Demokraci powinni osiągnąć 17% + bonus za wspólny występ, czyli około 20%. Okazało się, że stać ich zaledwie na trzynaście punktów procentowych. Ich elektorat się po prostu wykrusza, a chyba nie są w stanie przyciągnąć nowego, o poglądach lewicowych, gdyż nawet porządną partią lewicową ta składanka pseudosocjaldemokratów nie jest. Samoobrona była formacją protestu, stała się grymaśną rozwódką (po odejściu wielu członków). Była nijaka, więc istniała dzięki skandalom. Przyciągnięcie Millera, czy Wrzodaka nie pomogło. W sejmie tej kadencji jej nie ujrzymy, a i niewykluczone, że pożegnaliśmy się z nią na zawsze. Co mogę napisać o Lidze Prawicy Rzeczpospolitej? Na kandydata z jej listy, wywodzącego się z UPR zagłosowałem. Ten alians trzech partii, o liberalno-konserwatywnej twarzy, otrzymał łatkę populistycznej Ligi Polskich Rodzin sprzed 2 lat. Został zamilczany przez media (z wyjątkiem incydentu we Wrześni, którego kontynuacja ma miejsce przed sądem) i zakrzyczany przez inne partie. Internet okazał się zbyt mało skutecznym narzędziem w tej kampanii. Żałuję, że nie zobaczę żadnego przedstawiciela UPR w konstytuującym się niedługo sejmie.

Co na przyszłość? Czekam na liberalne reformy gospodarcze. Chodzi mi głównie o zmniejszenie obciążeń podatkowych, ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej, odbiurokratyzowanie, obniżenie kosztów działalności państwa, likwidacja wszelkiego rodzaju agencji i funduszy państwowych będących jedynie szeregiem stołków dla polityków (jak i obsadzane rady nadzorcze spółek z udziałem skarbu państwa). Ciekaw jestem efektów prowadzenia polityki zagranicznej. Także mam nadzieję na przynajmniej utrzymanie dobrej sytuacji w resortach siłowych. Z zainteresowaniem będę śledził zmiany systemowe wprowadzane przez rząd i oceniał ich wpływ na rzeczywistość. Życzę rządzącym jak najlepiej. Oczywiście odnosi się to do PO. Niech PiS będzie opozycją inną, niż ta z którą się męczyli przez minione lata, bardziej konstruktywną. Niech zachowa konserwatywną twarz i nie ucieknie w lewicowe poglądy na gospodarkę. Co z PSL? Ich program znacznie różni się od programu Platformy, a jednak chcą stworzyć koalicje z tym ugrupowaniem. Spodziewam się albo szybkiego jej rozpadu (koalicji), albo zupełnej bezpłciowości ludowców i utraty poparcia. Zarazem widzę pewną fenomenalność i niezatapialność PSL-u, co może spowodować, że partia ta porzuci swoje cele, a i tak pozostanie przy korycie. LiD-u nie darzę sympatią i… spodziewam się dalszego spadku wyników w następnych wyborach, a być może nawet nie przekroczenia progu 8%. Na opisywanie sytuacji Samoobrony szkoda miejsca. Liga Prawicy Rzeczpospolitej zapewne się rozpadnie. A UPR może znajdzie się w parlamencie już za kilka lat i będzie języczkiem u wagi między liberalną PO, a konserwatywnym PiS. Ale wiele zależy od tego jak będzie działać Unia Europejska, po przyjęciu traktatu reformującego, będącego odrzuconą konstytucją UE, pod zmienioną nazwą i okrojoną z kilku symboli dla niepoznaki. W jakim stopniu ta organizacja przejmie władze nad państwami członkowskimi i czy będzie dążyła do dalszej integracji politycznej? Czas i praktyka pokaże.

Październik 16, 2007

the batty*

Filed under: polityka, społeczeństwo — paniks @ 8:32 pm

 Przyznaje się bez bicia, nie oglądałem żadnej z debat przedwyborczych między twarzami kampanii trzech partii które uzyskują najlepsze wyniki w przeprowadzanych sondażach. Jednak odbiły się one głośnym echem w mediach i społeczeństwie, są komentowane w programach publicystycznych, na łamach większości gazet, nawet podczas spotkań towarzyskich zwykłych ludzi. Tylko gdyby ktoś mógł mi wytłumaczyć, o co tyle szumu? Bo z tych informacji które do mnie dotarły, wynika że politycy którzy w nich wystąpili bardziej byli zajęci pokonywaniem siebie nawzajem, niż prezentowaniem swojego programu. Słyszałem od jednych że wygrał ten, od drugich że tamten, a trzeci mówią że był remis, czasem z tak zwanym “wskazaniem”… aż zaczynam się zastanawiać czy by tego nie zacząć obstawiać u bukmachera. Ale poważnie do sprawy podchodząc, co mnie obchodzi kto wygrał, czyli kto był bardziej elokwentny, kto wyprowadził przeciwnika z równowagi, znalazł celniejszą, śmieszniejszą ripostę, kto komu zadał trudniejsze pytanie? O ile się nie mylę, to powinniśmy wybierać tego kandydata na posła, który oferuje najlepsze rozwiązania dla kraju i dla regionu, a nie najlepszego krasomówce. A jednak obserwując ewolucję kampanii wyborczych, widać że nie zmierzają one w porządanym kierunku. Większe znaczenie odgrywa wizerunek i PR niż proponowane rozwiązania systemowe. Czyż nie jest to jednak cechą współczesnej demokracji? Szczególnie że czwartą władzę, która ma duży wpływ na opinię publiczną, mało obchodzą programy partii i poglądy kandydatów, one są zbyt nudne żeby przyciągnąć masy, potrzebna jest dynamika, gorące wiadomości, ostre języki. Widownia szczególnie jest zadowolona, gdy demagogię uprawia się pod pozorami merytorycznej (ostatnio popularne słowo) dyskusji, ponieważ daje to pozory wyrafinowania.

 Wszystko to prowadzi mnie do przemyśleń na temat racjonalności wyborców. Jaki procent spośród nas, głosujących, świadomie popiera partie tożsame z naszymi poglądami? Obawiam się, że niewielu… Wystarczy wziąć pod uwagę kilka najistotniejszych czynników wpływających na decyzje ludzi którzy pójdą do wyborów: głosowanie negatywne (wybieram daną partię, bo jestem przeciwny innej), przywiązywanie dużej wagi do wizerunku liderów, zasada straconego głosu (głosowanie na partie mające wysokie wyniki w sondażach, aby nie “stracić” głosu na te które wyniki w sondażach mają słabe), podatność na demagogię. Dlatego wpadł mi do głowy pomysł/pytanie. Jaki byłby wynik wyborów, gdyby zamiast nazwisk, na kartach do głosowania pojawiłyby się programy poszczególnych partii, oczywiście niepodpisane i w losowej kolejności? Jak bardzo wynik ten różniłby się od tego który poznamy po 21 października?

 I wreszcie pytanie najważniejsze. Czy jeśli zasada racjonalności wyborcy zostaje tak mocno naruszona w praktyce, to nie podważa to zasadności demokracji, lub przynajmniej pięcioprzymiotnikowych wyborów?

*batty /’bætı/ adj infml kopnięty, stuknięty, szurnięty infml; to go batty wariować fig

Wrzesień 29, 2007

Konwencja wyborcza PO

Filed under: polityka — paniks @ 5:54 pm

 Zazwyczaj omijam newsy o wszelakiego rodzaju wystąpieniach polityków, ponieważ każdy z góry może mniej, lub bardziej dokładnie określić kto, co powie. Na materiał o konwencji PO trafiłem przyciągnięty tytułem pod którym się ukrywał: “Bartoszewski: wypraszam sobie rządy “dyplomatołków” “. Z całym szacunkiem dla pana Bartoszewskiego i jego bezstronności, muszę powiedzieć że przeczytane wypowiedzi mnie zaskoczyły. Grzmią jego słowa w uszach, niczym wypowiedziane przez rasowego polityka marki Napieralski&Niesiołowski. Skupie się jednak na treści, nie na formie. Co do chęci, by rządzili tylko ludzie kompetentni, a nie partyjni działacze, to popieram, ale stan obecny raczej zawdzięczamy systemowi, a i gdyby go zmienić, to pewnie tych kompetentnych by zabrakło. Potem jest głodny kawałek o potrzebie rządu składającego się z ludzi godnych szacunku, a nie zakompleksionych polityków. I tu również popieram postulat, aczkolwiek były minister SZ miał na myśli konkretną partię, ja natomiast mam wrażenie, że jego słowa o dewiantach opisują tych do których się zwracał… “Ja chcę umrzeć w kraju wolnym i stabilnym – dodał Bartoszewski. “. Ja też, a w dodatku bardzo bym chciał by to była Polska (Nie wiem jak prof.Bartoszewski, być może miał na myśli jakiś inny kraj? Niewykluczone, że rozmówcy chodziło o tworzący się Związek Biurokratycznych Republik Europejskich, jednak temu projektowi PiS się zbytnio nie przeciwstawia). Jak rozumiem, podtekst jest taki, że wolności i stabilności naszego państwa coś grozi. Pytanie tylko co i (jak domniemywam) jak obwinić za to PiS ?

Następnie odezwali się kompetentni partyjni działacze. Zaczął Bronek Komorowski, chłopak tak elokwentny jak bezbarwny i bezpłciowy. Interesująca jest wyrażona przez niego w imieniu PO chęć współpracy z PSL. Pozwole sobie zauważyć, że do partii tej przystał niejaki pan Foltyn – twórca gg, nuworysz i lewak jakich mało (ideowo przebija Ikonowicza). Jak ten alians odczytywać?

Potem przyszła kolej na senatora Gowina (zastępującego nieobecną Jana Nelly Władysława Rokitę który przeszło do PiS) i posła Grasia. Pierwszy mówił “że ostatnio usiłowano historię zawłaszczyć i zmanipulować”. Moim zdaniem od czasów Herodota próbuje się tą dziedziną manipulować, no ale to moje skromne zdanie. Wspominał również o tym, iż porównywano PO do ZOMO… Muszę przyznać, że pyskówki w tym sejmie było sporo, padały różnie porównania i (znów moje skromne zdanie) generalnie to wszyscy są siebie warci. Drugi z nich próbował wejść w łaski elektarotowi wiejskiemu, ale jeśli mam być szczery, to chyba się to PO nie uda. Poprostu nie mogą zachować pseudo-liberalnej maski i obiecywać rolnikom niebieskie migdały, szczątki godności im na to nie pozwalają.

 Podsumowując: hipokryzja, cynizm, sofizmaty, agresja, obiecanki cacanki, jednym słowem kampania wyborcza, czyli demokracja w pełnej okazałości.

Wrzesień 25, 2007

trochę agitacji

Filed under: ekonomia, polityka, społeczeństwo — paniks @ 3:59 pm

 Na stronie http://www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=6094&dz=kraj&x=1&pocz=0&gr znajduje się ten oto tekst, krytykujcie jeśli się nie zgadzacie, zagłosujcie jeśli popieracie:

  “2007 DEKLARACJA WYBORCZA

Rok 2005 otworzył przed Polską szansę przeprowadzenia głębokich zmian, których symbolem stało się pojęcie Czwartej Rzeczypospolitej.Dziś stawia się Polaków wobec sztucznego wyboru między PO-PiS-em cynizmu (gdzie zwalczające się dziś partie jutro odwołają wzajemne zarzuty) a postkomunizmem (bo to oznaczać będzie przywołanie na nowo SLD w obszar władzy).W celu zmiany wyniku wyborów, zagwarantowania solidnej reprezentacji prawicy i otwarcia szansy dla rządów i większości prawicowo-centrowej w przyszłym Sejmie tworzymy porozumienie  Liga Prawicy Rzeczypospolitej.Nasze zasadnicze cele to:

  • polityka na rzecz cywilizacji życia i praw rodziny; ostatnie decyzje podatkowe Sejmu potwierdzają jej perspektywy, ale zobowiązują do kontynuacji – w kierunku dalszego zmniejszenia podatków dla rodziców, przyjęcia analogicznego mechanizmu dla rodzin rolniczych i zagwarantowania pełnowymiarowych urlopów macierzyńskich; 
  • silna pozycja Polski: zarówno w relacjach dwustronnych, szczególnie we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i w strukturach współpracy, do których należymy – NATO i Unii Europejskiej (ze szczególnym zwróceniem uwagi na konieczność budowani silnej opinii chrześcijańskiej w strukturach Unii). Wspólnie sprzeciwiamy się wprowadzeniu przemianowanej konstytucji europejskiej i waluty euro oraz rozszerzeniu kompetencji socjalistycznej biurokracji brukselskiej;
  • zagwarantowanie trwałości wzrostu gospodarczego, przez znaczne zwiększenie wzorem Wielkiej Brytanii i Irlandii, obszaru wolności dla przedsiębiorców oraz wzrost dochodów osobistych poprzez stałe obniżanie podatków, z zachowaniem pierwszeństwa obniżenia dla rodzin i stawek podatku VAT;
  • głęboka reforma polityczna (wprowadzenie większościowej ordynacji wyborczej i zniesienie przymusowego finansowania partii politycznych).

 Obrona porzuconego programu Czwartej Rzeczypospolitej, państwa rozumianego jako dobro wspólne narodu i praw rodziny, wymaga gotowości konstruktywnej współpracy z innymi ugrupowaniami. Podejmujemy zobowiązanie działania w ten sposób. Jesteśmy gotowi do współpracy i tworzenia przyszłego rządu z ugrupowaniami wyznającymi wspólne wartości. Od tego będzie zależeć podjęcie szansy, o którą dla Polski walczymy.

Liga Polskich Rodzin - Janusz Dobrosz, Szymon Pawłowski

Prawica RzeczypospolitejArtur Zawisza, Paweł Kwaśniak

Unia Polityki RealnejWojciech Popiela, Maciej Bojanowski”

Wrzesień 20, 2007

W stolicy

Filed under: polityka — paniks @ 8:09 am

 Jak wiadomo w stolicy rządzi koalicja PO – LiD na czele z Hanną “Bufetową” Grokiewicz – Waltz. No i czy to się przełoży na cały kraj? Po ostatnich sondażach, gdyby się miały sprawdzić, to taka sytuacja jest bardzo prawdopodobna. Jednak nie o tym chciałem pisać, podobnie jak nie o tym, że platforma obsadza w Warszawie stanowiska swoimi ludźmi. Chciałem napisać natomiast o tym co wczoraj miałem okazję zobaczyć na TVN 24, a była to komedia nie lada. Otóż HG-W wyszła przed ratusz i zagrzmiała. A zdawało się, że jest o co, bo okazało się, że wojewoda mazowiecki zabrania jej wydawania pozwoleń na zgromadzenia masowe. Jak dalej sobie pani prezydentka wykoncypowała, to by dotyczyło również wieców i marszów partyjnych, a to wszystko z błahego powodu, jakim są korki w mieście. I patetycznym tonem powiedziała nam PeOwianka, że nie po to walczyła o demokracje, żeby teraz ją ograniczać. Oczywiście ten zamach urządził nie kto inny, ale PiS właśnie. Przyznać muszę, że w tej sprawie musiałem się zgodzić i dziwiłem się, że rządzący zdecydowali się na taki tani ruch, jakby nie przewidując burzy jaką to wywoła. Dziwiłem się do czasu wystąpienia wojewody. Wyszedł pan i spokojnym głosem wytłumaczył ło co chodzi. Napisał on do prezydentki, aby przekazywała mu jakieś raporty na temat stanu dróg i ruchu drogowego w mieście, aby usprawnić prace służb medycznych, przciwpożarowych itp. na wypadek ZDARZEŃ MASOWYCH. Jak dalej wojo tłumaczył, termin ten oznacza wypadek, w którym może ucierpieć więcej niż 1 (słownie: jedna) osoba, a całe zamieszanie wynika z niekompetencji prezydentki. Trochę mnie to uspokoiło, ale pewny do końca nie byłem, bo któreś z tych dwojga naciągało rzeczywistość, pytanie tylko które? Wątpliwości rozwiał reporter, potwierdzając wersję szanownego pana wojewody, a mógł to zrobić dzięki temu, że Hania rozdała dziennikarzom ksero ów listu od wojewody. No i z dużej Hani mały deszcz. Jedno jest pewne, kampania wyborcza w stolicy rozpoczęła się na dobre.

Wrzesień 16, 2007

Piłka w grze…

Filed under: polityka — paniks @ 8:38 am

 Okienko transferowe zostało otwarte! Na rynku duży ruch, w grę wchodzą miliony złotych. Roszad w składach zespołów nie widać końca. Wieści z ostatniej chwili są sensacyjne! Otóż prawoskrzydłowy Platformy Obywatelskiej, Jan Nelly Władysław Rokita opuszcza swój klub. Jako powód podaje kontuzję w postaci żony, jednak złośliwi mówią, że szczęśliwie mu się ona nawinęła, a prawdziwą przyczyną jest kapitan zespołu Donald Plusk, który nie życzy sobie więcej niż jednego lidera w zespole (takie pogłoski pojawiają się nie po raz pierwszy). Zdaje się, że na opuszczonej przez “El Diablo” Rokitę pozycji może powstać duża luka, gdyż w przyszłym sezonie zabraknie również dotychczasowych rezerwowych – Gowina i Śpiewaka. Możliwe, że na to miejsce wejdzie Kaziu, nie Deyna, ale Kazimierz Yesyesyes, jeszcze niedawno mieszczący się w podstawowym składzie Prawa i Sprawiedliwości libero, który ostatnio popadł w niełaskę, ponieważ krytykował posunięcia trenera, a zarazem rozgrywającego, Jarosława Kaczyńskiego i gra na wypożyczeniu gdzieś za granicą. Apropo posunięć, Stanisław Ł. opuścił szeregi Samoobrony Rzeczpospolitej, po oskarżeniach jednej z masażystek i zdaje się, że po przetrzebieniu kadry w trakcie sezonu, jedyny brazylijczyk w lidze, a zarazem lider zespołu Andreo Lepperinho, będzie miał kłopoty z uzyskaniem licencji, szczególnie że nie powiodła się chytra próba połączenia z drużyną Ligi Polskich Rodzin. Ta z kolei ma w swoim składzie czarnego konia, litwina Romanusa Giertychusa. Także Piłka w grze… chodzi oczywiście o Mariana Piłkę z Prawicy Rzeczpospolitej, który to team pod przewodnictwem braci Marka i Jurka stanie do rozgrywek wspólnie z Unią Polityki Realnej i wcześniej wspominaną LPR. Wracając jednak do PiS, stracili (L&J Kaczyńscy) oni ostatnio dwóch cennych zawodników, Antoniego Mężydłę pełniącego na boisku rolę wolnego elektrona i Janusza Kaczmarka, który zdawał się być atakującym lewicę, a okazał się być lewym łącznikiem. Ponadto, jak donoszą poranne dzienniki, do przeciwnej drużyny przyłączył się Bogdan „Borsuk” Borusewicz, jednak nie jest to osłabienie, gdyż ku zdziwieniu kibiców, okazuje się że nie grał on nigdy w drużynie LiJ (PiJ, czy PiS, jak zwał, tak zwał). Natomiast Lewicę i Demokratów (vel Komuchów i Lewcię) opuszcza Leszek Millller, zdobywca największej w historii ilości goli samobójczych, ponieważ jego zdaniem decyzje o składzie podejmuje, od dawna bezzespołowy, Aleksander Wielki Kwashnievkov, szkolony w Rosji najpopularniejszy polski piłkarz od 30 lat.
 A to dopiero początek kampanii wrześniowo-październikowo-listopadowej. Jak rozwinie się sytuacja? Nie wiem, ale zapowiada się dużo emocji ;)

Wrzesień 9, 2007

“Plusk!” czyli słów kilka o Donaldzie

Filed under: polityka — paniks @ 8:13 am

 Ostatnio ukłuł mnie w oczy dość wyrazisty, czarno-biały plakat z pisanym prostą czcionką hasłem “Zasady PiS: Agresja i poniżej “Rządzi PiS a Polakom wstyd“. Więc się zastanawiam, kim ja jestem? No bo chyba nie Polakiem, skoro mi nie jest wstyd. Może Grekiem, a może Wenezuelczykiem? Ale jednak rodzice mówią, że Polakiem, więc to chyba na plakatach kłamią, no ale żeby PO (która te plakaty sponsoruje) kłamała? Nie wierzę, przecież oni nie kłamią. Przecież oni prowadzą merytoryczną kampanię bez “czarnego PR-u”;) Moim zdaniem taki plakat jest paradoksalnie samobójczym golem, bo samo go wywieszenie jest aktem agresji. To znaczy że zasadą pomysłodawcy również jest agresja, i kiedy on będzie rządził to także będziemy się wstydzić. No ale w końcu jest to odpowiedź na brutalny atak PiS, który bezpardonowo reklamuje Jarka jako człowieka z zasadami. To cios poniżej pasa, bo Tusk zasad nie ma (prócz agresji chyba).

PLUSK!

 I tu mógłbym skończyć, ale niestety tego nie zrobię. Przeczytałem wypowiedź wielce szanownego pana Tuska jakoby PiS gwałcił konstytucje. No to se myślę, że seksafera w Samoobronie to będzie przy tym pikuś. Okazuje się jednak że chodzi o to: “W piątek, prezydent na wniosek premiera odwołał ministrów, wobec których PO złożyła wnioski o wotum nieufności. Ich odwołanie sprawiło, że wnioski Platformy stały się bezprzedmiotowe i nie było w Sejmie debaty nad nimi oraz głosowania.” jak czytam na wp.pl, po czym tych ministrów zamierzają spowrotem powołać, a nawet już to robią. To uniemożliwia nadzorowanie władzy wykonawczej. No cóż, zagranie rzeczywiście niezbyt ładne, ale skoro jest taka luka w prawie, to raczej wypada zmienić prawo, niż psioczyć na tego który je umiejętnie wykorzystuje. Poza tym same wnioski o wotum nieufności to też raczej początki kampanii wyborczej niż chęć rzetelnego nadzoru nad rządem. Smuci mnie tylko fakt tego agresywnego języka w gorących ustach pana Tuska.

  Niestety nachodzi mnie przy tym wszystkim refleksja, iż i konstytucja i prawo i sprawiedliwość były, są i będą molestowane i wykorzystywane:/

PLUSK!

 Ponownie mógłbym skończyć, lecz coś mi się jeszcze przypomniało. Ano moi drodzy, mamy zbójów w parlamencie. Odkrył to nikt inny, tylko sam zbój Tusk. Raczył kiedyś zauważyć, przy którymś tam głosowaniu, że PiS korzysta ze “zbójeckiego prawa większości”. A to zbóje! No a ostatnio, doszła do mnie informacja, że w komisjach sejmowych opozycja odwoływała przewodniczących tychże z PiS-u. Ciekawe z jakiego prawa przy tym korzystali? – myśle se. I nagle mnie oświeciło, że toż to te wcześniej zauważone przez zbója Tuska “zbójeckie prawo większości”. Swoją drogą, to dość agresywnie się zachowała ta opozycja odwołując tych przewodniczących… obyśmy się za nią nie musieli wstydzić gdy przekształci się w koalicję.

PLUSK!

Wrzesień 7, 2007

witam:)

Filed under: polityka — paniks @ 7:17 pm

 Witam serdecznie każdego kto tu zawitał. Do założenia tego Bloga skłonił mnie inny Blog, mojego znajomego, na którym to komentowałem jego wpisy. Okazało się, że zajmują dość dużo miejsca, więc doszedłem do wniosku, że warto by samemu stworzyć coś podobnego. Szczególnie, że mam trochę wolnego czasu i nieraz dopadają mnie jakieś przemyślenia.

 Na pierwszy ogień pójdzie coś o polityce. Wakacje dobiegają końca, sporo się w trakcie nich działo i jakoś nie miałem czasu na coś, co wcześniej pochłaniało mi go bardzo dużo, czyli śledzenie wydarzeń politycznych. Muszę przyznać, że dobrze mi to zrobiło. Czemu? Ano zauważyłem, że nie są to wydarzenia jak każde inne, lecz ”wydarzenia polityczne” właśnie. Konstrukcja słowna przypominająca osławiony “fakt medialny”. Chodzi mi o to co wymyślają nam politycy, by móc się pojawić w TV, prasie, radiu, a co nie ma zbyt wielkiego praktycznego znaczenia. Oczywiście wspomagają ich dziennikarze, którzy jakoś przecież muszą zarabiać na chleb, a kiedy nic ważnego się nie dzieje, no to trzeba samemu coś stworzyć. Takie “wydarzenia polityczne”, komentowane i omawiane we wszystkich programach publicystycznych, mają moim zdaniem 3 podstawowe funkcje:

  1.  Przywiązywanie coraz bardziej do partii ich zwolenników,

  2.  Pomoc w zdobywaniu popularności przez polityków i dziennikarzy,

  3.  Odciąganie wzroku opini publicznej od rzeczywiście ważnych wydarzeń – bodajże najważniejsza.

  Najgorzej jeśli damy się wciągnąć w spirale płonnych kłótni pomiędzy frakcjami. Ciężko wtedy zrobić krok w tył by nabrać dystansu i spojrzeć na niektóre rzeczy z nieco innej perspektywy, wyrobić sobie swoje zdanie, zamiast powtarzać zasłyszane w telewizorni. Dominuje raczej postawa “iścia na przekór i w zaparte” przypominające raczej zachowanie dzieci w piaskownicy. W ten sposób szufladkujemy się i zakładamy klapki na oczy by ograniczyć sobie horyzont.

 Warto więc zrobić sobie mały odpoczynek od tego całego burdelu na Wiejskiej i spojrzeć chłodno na poczynania wielce czcigodnych koalicji i opozycji i opozycji w koalicji i koalicji opozycji i wszystkich innych tworów… Ja doszedłem do wniosku, że skoda czasu by słuchać ich wynurzeń, no chyba żeby się trochę pośmiać z co ciekawszych akcji;)

Theme: WordPress Classic. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.