Zajrzałem na stronę GW, z ciekawości co tam ujrzę i z nadzieją, że to coś sprowokuje kolejny wpis na blogu. Nie zawiodłem się. Odrazu rzucił mi się w oczy link do artykułu pod tytułem: “Świr, Żyd, gej, Cygan nie będzie nami rządził” napisany przez wielce szanownego redaktora Piotra Pacewicza, współcześnie jednego z głównych ideologów michnikowszczyzny. No więc czytamy w tym artykule wnioski wyciągnięte na podstawie badania sondażowego, dotyczącego preferencji polaków co do pewnych faktów dotyczących ich szefów. Na szczęście Pan Pacewicz nie kryje prawdziwych zamiarów, pisze z grubej rury i to już w pierwszym zdaniu: “Szukaliśmy w badaniu uprzedzeń, które my, Polacy, skrywamy.”. Chodzi więc po prostu o udowodnienie na łamach Gazety Wyborczej po raz kolejny tezy, iż Polacy to naród nietolerancyjny (o czym pisałem poprzednio). No więc rozlewa się na nas morze pomyj, kpin, sarkazmu. Okazuje się, że dyskryminujemy wszystkich prócz kobiet (“choć praktyka w firmach utrudnia im awans”), katolików (“Katolicyzm, nawet ostentacyjny, jest wciąż u nas atutem”), rodaków urodzonych w USA. Ofiarami naszych uprzedzeń są inwalidzi na wózkach (“Jeszcze się taki zaklinuje w windzie, nie podjedzie na krawężnik i trzeba będzie szefa podnosić…” – niesmacznie spekuluje autor), Jehowi i Ateiści (“Wiara szefa – wydawałoby się – rzecz prywatna: a niech sobie wierzy, w co mu się podoba. Ale nie w Polsce.”), czarnoskórzy Polacy, a także ci pochodzenia żydowskiego, arabskiego, romskiego (“Biały Polak, katolik, może być nawet kobietą z USA… Ale śniady czy wręcz czarny? Nie.”; “uprzedzenia wychodzą na wierzch – nie będzie Żyd kierował Polakami.”), osoby po siedemdziesiątce (“To rodzaj polskich uprzedzeń, o którym mało się mówi. Za stary – nie nadaje się!”), geje i lesbijki (“Z sondażu wynika, że jest w nas, Polakach, coś więcej niż ten pakt milczenia. Są wrogość i wykluczanie.”), osoby karane (“Podobnie chrześcijańskie podejście mamy do ludzi, którzy popełnili kiedyś przestępstwo”) i byli pacjenci szpitali psychiatrycznych (“93 proc. rodaków uważa, że świr to świr. Do kierowania normalnymi Polakami nadaje się jeszcze mniej niż czarny, Żyd, Rom, a nawet – niż gej czy lesbijka.”).
Po zapoznaniu się z wywodami Pana Piotra, zajrzałem do wyników badania przedstawionych w formie wykresu, w który trzeba było kliknąć, bo nie był dość duży, by móc go odczytać na stronie z artykułem. No i naszły mnie pewne wątpliwości co do profesjonalizmu ów sondażu. Po pierwsze, próba wynosiła zaledwie 500 osób. Być może z początku było ich tysiąc, ale wybrano pięćset najbardziej pasujących do tezy artykułu ankiet? Po drugie, możliwe były odpowiedzi tylko tak, lub nie, a brakło możliwości zaznaczenia *nie mam zdania, bądź nie ujęto takich odpowiedzi w wynikach, co mocno podważa ich wiarygodność. Brakuje mi również możliwości odpowiedzi: *w większość tak, *w większości nie (lub *raczej tak, *raczej nie), co nie uskrajniałoby tak wyników. Po trzecie, pytanie jest sformułowane… dziwnie. Otóż brzmi ono tak: “Czy Twoim zdaniemPolacy zgodziliby się mieć szefa (…)?”. To znaczy mniej więcej tyle, że sonda pokazała nie to jacy są Polacy, ale jakie zdanie w danej kwestii mają Polacy, według domniemań innych Polaków. To że na przykład 100% Polaków toleruje osoby pochodzenia romskiego jako szefów, nie zmienia faktu, że 50% z nich może uważać, że inni tego akceptować nie będą. Po czwarte, jest to samonapędzający się artykuł, to znaczy po jego przeczytaniu, nabiera się przekonania co do danej tezy i w tym wypadku, przy tak zadanym pytaniu, ta sama sonda przeprowadzona po publikacji niniejszego tekstu wykaże jeszcze większe uprzedzenia. Jeżeli Gazeta Wyborcza, jedena z najpoczytniejszych i najbardziej opiniotwórczych gazet, bombarduje ludzi tekstami o fobiach i dyskryminacjach, to nic dziwnego, że w społeczeństwie panuje przekonanie o ich istnieniu i pomimo iż ludzie, gdyby chodziło i ich stosunek do sprawy, odpowiedzieliby “tak”, to na pytanie o stosunek ogólny całego narodu, odpowiedzą “nie” i kółko się zamyka. Po piąte wreszcie, co do zasady szefa się nie wybiera, i większości ludzi nie obchodzi czy to mężczyzna będący rodowitym Polakiem i katolikiem, czy czarnoskóra kobieta pochodzenia życowskiego, jeżdżąca na wózku inwalidzkim. Ważniejsze jest jakim jest szefem, jak traktuje podwładnych, a przede wszystkim ile płaci. Stąd też sama możliwość wyboru przedstawiona w badaniu jest wyimaginowana. Bo po prawdzie pisząc, to najlepiej być sobie samemu szefem i nie mieć nikogo nad sobą.
Mnie interesowałoby inne badanie. Mianowicie takie, które pokazywałoby ile osób pomyśli, zastanowi się nad tym artykułem i jego wiatygodnością, tendencyjnością , a ile go bezkrytycznie przyjmie za prawdę oczywistą?
Post scriptum
Pana Pacewicza często widuje w programach publicystycznych, sądziłem że to dziennikarz przynajmniej przyzwoity. Ten tekst pokazał mi jego prawdziwe oblicze – żołdaka politbiura na usługach michnikowszczyzny. W tekście spotykamy się z tym wszystkim, czego spodziewać się możemy. Są oskarżenia o rasizm, homofobie, antysemityzm, obłudny katolicyzm, ogólną nietolerancję. Po prostu jeden wielki sofizmat, czyli stek bzdur, oparty na fałszywych założeniach, jak zwykle w Wybiórczej.